Słodycz listopadowej pełni

IMG_0276

Najprostszy dodatek, który podkręci każde danie, zwłaszcza pięknie komponujący się z listopadową pełnią – karmelizowane gruszki.
Przygotowuje glazurę z miodu i dobrego octu balsamicznego, pół na pół, maczam w niej gruszki i hop na gorącą suchą patelnię. Można przykryć na chwilę aby przeniknął je na wskroś aromat i aby zmiękły.
U nas dziś z quinoa i brukselką al dente.

A jak pachnie w całej kuchni…

Reklamy

Już nie boli

IMG_0269

Zaduszki – otwierają się wrota między światem żywych i umarłych
jest mgliście i zimno
po ciemku docieram na grób ojca
idę z córką i wnuczkami
ta najmłodsza owinięta chustą śpi na piersi mamy
starsza jest pierwszy raz na cmentarzu, trzyma mnie za rękę
różowa czapka z pomponami zsunęła się na oczy
co to jest pyta
tutaj odpoczywają wszyscy, którzy byli przed nami mówię
kiedyś byli dziećmi, żyli swoje życia i umarli nazywają się przodkowie.
tutaj odpoczywa mój tata
a twój pradziadek
acha
wyciągamy znicze
aby łatwiej im było trafić do nas mówię
nie mamy zapałek
nikogo nie ma wokół
nie udaje się odpalić od innych zniczy
długo to trwa, w końcu małe ognisko z patyczka i starych biletów
mała chce siku
wysadzam ja pod cisem
odwracam się żeby poskładać rzeczy
a ona opiera się rączką o rozgrzany dekielek od znicza.
Krzyk, mama tuli a ja myślę że tata mówi
tym ogniem.
Co mówisz tato?
Już nie boli – mówi nagle mała.

Harusame czyli wiosenny deszcz

Tak nazywa się po japońsku potrawa, która jak ulał pasuje do tej pory roku i aury za oknem.
Nasza wersja zamiast tradycyjnego japońskiego vermicelli czyli cienkiego makaronu ze skrobi pozyskanej z fasoli mung lub ziemniaków, wykorzystuje po prostu najdrobniejszy makaron ryżowy.

Składniki na 4 osoby:

  • 200g makaronu ryżowego typu vermicelli
  • 1 mała cukinia lub pół większej
  • 1 mała marchewka
  • kawałek białej rzodkwi
  • kawałek brokuła jeśli mamy
  • 2 jajka – można opuścić w wersji wegańskiej
  • parę dymek ze szczypiorem
  • 1 łyżka uprażonego sezamu
  • garść kiełków

    na sos

  • 3 łyżki miso
  • 3 łyżki octu ryżowego
  • 2 łyżeczki sosu sojowego
  • 3 łyżeczki oleju sezamowego
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 1/2 łyżeczki imbiru w proszku

    Makaron moczymy według przepisu, warzywa kroimy w słupki julienne (wielkości zapałek).
    Miso, ocet i łyżkę gorącej wody mieszamy na gładką masę, dodajemy pozostałe składniki.
    Na patelni na rozgrzanym oleju wylewamy roztrzepane jajka i pieczemy omlet. Po przestudzeniu kroimy go w cienkie paseczki.
    Makaron mieszamy z sosem, dodajemy warzywa, posypujemy sezamem i kiełkami.

    IMG_9102

    Znakomite na ciepłe, deszczowe dni:)

Pyszna zupa z pokrzywy.

 

IMG_9095

Bardzo lubię gotować zupy. To chyba moja ulubiona kuchenna działka.
Kiedyś było nią pieczenie ciast i słodkości ale teraz, z racji przejścia na dietę bezglutenową, wyszłam już z wprawy i unikam takich pokus.
A do wypieków bezglutenowych jakoś nie pałam miłością.
Maciej żartuje, że bezglutenowe wypieki to najlepszy sposób na odzwyczajenie się od łakoci raz na zawsze. Po prostu kruche ciasteczka na gryce z kruszonką z owsa przestają kręcić.
Chociaż z drugiej strony, może za mało praktykuję:)

IMG_9093

Ale wracając do zup -Wczoraj zrobiłam pyszną z młodych warzyw, pokrzywy i liści, które najczęściej wyrzucamy i niepalonej kaszy gryczanej – taki wiosenny krupnik.

Składniki na 4 osoby:

młoda włoszczyzna
kalarepka z liśćmi
parę liści rzodkiewki – jeśli mamy
2 gałązki pokrzywy
2 młode ziemniaki
4 łyżki niepalonej kaszy gryczanej
2 łyżki masła
łyżka szczypiorku
łyżka koperku
łyżka pietruszki
łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki tymianku
opcjonalnie 2 łyżki namoczonej wcześniej, najlepiej na noc, fasoli mung

IMG_9096

Włoszczyznę szorujemy, nie potrzeba obierać marchewki ani pietruszki. Warzywa  kroimy. Obieramy i kroimy w słupki kalarepkę i ziemniaki.

Zieleninę – pokrzywę, liście kalarepy, liście rzodkiewki, selera i marchewki (bez twardych gałązek) miksujemy na smoothie z 2 szklankami wody
W garnku o grubym dnie rozpuszczamy masło, wsypujemy tymianek i kurkumę. PO chwili dodajemy kaszę. Mieszamy.
Dodajemy pokrojone warzywa, przykrywamy i dusimy 10 min.

Zalewamy wrzątkiem. Gotujemy do miękkości, dodając sól i pieprz do smaku.
Na koniec wlewamy zieloną miksturę, doprawiamy zupę cytrynę, wsypujemy szczypiorek, koperek i pietruszkę.

IMG_9107

Zabierajcie się do dzieła póki pokrzywa młoda (względnie:)

 

Syrop z mniszka co do kwiatka

Pierwszy wpis na blogu był właśnie o tym. O majowej łące i poplamionych palcach.
Po 4 latach, za sprawą dociekliwości miłośniczki naszego syropu, podaję przepis dokładniejszy, co do kwiatka niemal.

1000 kwiatków to ok. 75 dag.
Taką ilość zalewamy 2 litrami gorącej wody, zagotowujemy i pozostawiamy na noc.
Rano przecedzamy, dodajemy 2 kg cukru.
Gotujemy na malutkim ogniu ok 2 godz.
Potem dodajemy 4 sparzone i pokrojone na plasterki cytryny ze skórka.
Gotujemy następna godzinę.
Przecedzamy i gorący syrop przelewamy do wyparzonych słoików.
I pamiętajcie aby zerwane kwiaty pozostawić na czas jakiś na płótnie.
Niech zdążą z nich wyjść robaczki.

Do dzieła!

IMG_8512

w tym roku zbierałyśmy trzypokoleniowo:)

Koktajl otulacz

Zrzut ekranu 2017-04-07 o 17.42.57

Dzisiaj na deser tak:
– surowa marchewka albo dwie
– banan
– parę daktyli
– garść orzechów jakie są
– łyżka solidna masła orzechowego
– cynamon i gałka muszkatołowa, tyci tyci
– dwie szklanki wody, dałam ciepłą bo za oknem brrr
Wszystko zzzzzzz blenderem.
Taki koktajl otulacz
w sam raz na teraz

a na kolanach książka
a w książce wiersz

Nie mogę już odróżnić snu od jawy.
Na jaki świat obudzę się
Z tego niesamowitego snu?

Napisała go Ekazome Emon, w XI w. w Japonii. A przetłumaczył go z angielskiego na polski Czesław Miłosz.

I Ekazome ożyła.

Zrzut ekranu 2017-04-07 o 17.56.41

Kajita Hanko, sleeping woman

 

Włoskie klimaty lat 50-tych i TAK dla pokojowego strajku.

Tęsknota z słońcem przejawia się nie tylko w kolorach potraw, które teraz gotujemy.

screen-shot-2017-03-05-at-14-49-35
miska obfitości – na quinoa pokrojone w kostkę papryki, kiełki fasolki mung, rzodkiewki, awokado, przesmażony jarmuż (na jednej patelni z jajkiem), jajko sadzone

Również w doborze książek.
Tym razem sięgnęłam po następną ,nieznaną mi dotąd autorkę,  z listy najlepszych książek XXI w ogłoszoną przez BBC. Rekomendacja wspaniała, choć jak się okazało książka ze słońcem niewiele wspólnego miała.

Elena Ferrante to postać tajemnicza. Nie wiadomo czy jest pisarką czy pisarzem – dotąd nie ujawniła swojej tożsamości, mimo rozlicznych nagród, które otrzymuje. To zjawisko samo przez się budzi refleksje – a gdyby być tak utalentowaną i docenianą, czy stać byłoby mnie na taką niezależność, na wolność od tych wszystkich pokus, które niesie sława? Bycie rozpoznawalnym, ambicja, potrzeba zostawienia śladu, swojej pieczęci na tym świecie to takie ludzkie i charakterystyczne przynajmniej dla europejskiej i amerykańskiej kultury.
Ale jak zwykle odbiegam od tematu:)

Przeczytałam pierwsza część tzw trylogii neapolitańskiej Ferrante i muszę przyznać, że rozczarowała mnie. Może za dużo oczekiwałam po takich referencjach, może zaufałam czyjejś opinii, że Ferrante to jedyna pisarka czy pisarz włoski, który zaistniał w światowej świadomości. A co z ubóstwianym przeze mnie Italo Calvino i drugiem asem włoskiej literatury – Alessandro Baricco?

screen-shot-2017-03-05-at-13-24-54

Alfred Eisenstaedt

screen-shot-2017-03-05-at-13-09-51

„Genialną przyjaciółkę” przeczytałam z zapartym tchem bo dobrze się to czyta. To pierwszy z czterech tomów tzw trylogii neapolitańskiej. Nie wiem jak dalej potoczą się losy Eleny, narratorki powieści, pewnie dopiero w całości będę mogła docenić to dzieło. Miejmy nadzieję. Na razie jednak tęskno mi trochę do tych powieści, perełek, gdzie na 300 stronach autor przekazywał wszystko, co chciał. Epopeja neapolitańska ma ponad 2000…
„Genialna przyjaciółka” to studium przyjaźni dwóch dziewczynek, którym towarzyszymy od wczesnego dzieciństwa do momentu, aż stają się młodymi kobietami. Przyjaźni gęstej i ciężkiej od skrajnych emocji. To wspaniałe portrety kobiet na tle lat 50-tych w biednej dzielnicy Neapolu, gdzie echa wojny w postawach ludzi z tego samego podwórka są cały czas wyraźnie słyszalne. Powieść to wnikliwa znajomość psychiki dorastających dziewcząt, nieuświadomionych zazdrości, bardziej świadomej rywalizacji, katorga porównywania siebie do innych i niepewność albo przypadkowość pierwszych wyborów.
I największe obawy, wspaniale opisane przez Ferrante: jestem gorsza, oraz podszyta zakazanym uczuciem odrazy, obawa  – oby tylko nie być podobną do matki.
Wszystko to , tak znakomicie oddane w powieści wskazywałaby raczej na to, że Ferrante jest kobietą.

img_7731
ilustracja Maurice’a Sendak do książki Ruth Krauss „Open house for butterflies”

Choć to w sumie nie ma znaczenia, chłopcy muszą przejść podobną drogę odrzucając własnego ojca aby stać się mężczyznami i do ojca powrócić.
To uczucie negacji, odwrócenia się, nieraz nienawiści jest drogą do wyłonienia się odrębnej naszej osoby. Po to, aby w procesie dojrzewania (i nie chodzi tu o burzliwy wiek nastoletni) powrócić do matki i ojca (czasem już dawno nieżyjących) i rozpoznać ich w sobie.
Wtedy przychodzi cud – lekko i nisko pochylamy głowę w akcie wdzięczności za to co dla nas zrobili najważniejszego, za Życie.

I jeszcze jedna, najważniejsza kwestia – jutro 8 marca, dzień kobiet i Międzynarodowy Strajk Kobiet. Ja będę z Maciejem w Poznaniu, na Placu Wolności.
Staniemy spokojnie przeciwko przemocy, której doświadczyłam jako kobieta  na różnych etapach swojego życia ale również przeciwko przemocy w stosunku do wszystkich istot.

Screen Shot 2017-03-07 at 16.40.28

I tak zataczam koło powracając do książki. Bo obok dwóch głównych bohaterek i Neapolu lat 50-tych, jest jeszcze jedna bohaterka – przemoc. Czy tak wiele się zmieniło?
Co możemy zrobić aby zmieniać świat?