POLENTA NA DZIKO

i nowe kulinarne pomysły w lipowym domu. Bo wraz z wyczerpaniem się  Pierwszych zeszytów z przepisami, wyczerpało się tez nasze oddanie dla potraw, które dotąd gotowaliśmy. Tak to już jest, wszystko się kiedyś wyczerpuje…I dzięki temu jest czas na nowe!

image

Przepis nie jest naszym wynalazkiem, zaczerpnęliśmy go z fantastycznej książki Nicoli Graimes “ Kuchnia wegetariańska”. Natomiast w wykonaniu Macieja przechodzi transformacje i ciągle się zmienia. Teraz ewoluuje w polską wersję z suszonymi śliwkami i grzybami.

Pierwowzór wyglądał jednak tak:

Warzywa

100ml oliwy

400g pokrojonych na ćwiartki szalotek

1 bakłażan, pokrojony na kawałki na jeden kęs czyli ok 2X2 cm

1 fenkuł, pokrojony w pióra

3 łyżki soku jabłkowego

1 łyzka octu balsamicznego

1 łyżeczka brązowego cukru

sól, pieprz

Polenta

175g kaszki kukurydzianej

40g masła

½ szklanki parmezanu

1. oliwe rozgrzewamy na ogniu, dodajemy szalotki, smażymy, dodajemy bakłażana  fenkuł. Przykrywamy pokrywka i dusimy ok 25 min

2. do warzyw dodajemy sok jabłkowy i ocet balsamiczny, cukier, sól i pieprz. Gotujemy dalsze 10 min aż ocet odparuje

3. w czasie, kiedy dusimy warzywa przygotowujemy polente. Do 3.5 szklanki gotującej  wody, wsypujemy kaszkę i cały czas mieszamy. Gotujemy 5 min aż polenta będzie gładka i kremowa. Dodajemy masło i parmezan.

4. wylewamy polente na półmisek i dookoła układamy warzywa. Maciej posypuje całość koprem włoskim.

image

Swoją drogą z książkami kucharskimi jest teraz tak, że zdjęcia zastępują treści i ze świeczką szukać pozycji, które rzeczywiście wnoszą w nasze kulinarne życie autentyczny blask. Moda ta udziela się tez na blogach – już nie zamawiam via internet polecanych przez najlepsze nawet blogi pozycji. Po wyrzuceniu pieniędzy na tytuły typu “Zdrowa kuchnia prosto z targu” nabrałam ostrożności i długo wertuję książki zanim je kupie.

I chyba nie dotyczy to tylko działu kulinarnego – świat, przynajmniej ten, który można nabyć na drodze kupna, jawi mi się coraz bardziej jako obrazkowa propozycja dla niepiśmiennych. Ma to jedną podstawową zaletę – coraz mniej go potrzebuję. Cały czas jednak kocham świat liter, które układają się w zdania, te z koleji w rozdziały, a rozdziały w sensy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s