Enlightenment Intensive – cz.1

Przeszło pól roku potrzebowałam aby opisać moje doświadczenia z EI ale były tak silne i poruszające, że od poczatku wiedziałam, że to tylko kwestia czasu. Są metody i sposoby pracy, które zapadają w nas i coś w nas „przesuwają” na tyle, że potem nigdy nie jest tak jak wcześniej. I chcemy podzielić się aby stało się to udziałem innych.  W moim przypadku taka jest własnie praktyka EI.

Nie szukałam jej, ona znalazła mnie a właściwie lipowy dom, do którego w kwietniu tego roku na jednorazowy warsztat przyjechał Shivam O Brien. Jako że warsztat miał być wiosenny śnieg dziarsko sypał i usypał półmetrowe zaspy…Trzeciego dnia tego sypania mieliśmy wrażenie, że już tak zostaniemy, białym puchem zasypani, cisi i dalecy, otuleni naszym zapytaniem. I nie tylko śnieg spowodował taki nastrój. On tylko dołożył parę skrzacych płatków. Resztę zrobiła praktyka. Gdy więc w niedzielę ok 22 zakończyliśmy, nikt nie był w stanie wyjechać, siedzieliśmy w kuchni i po raz pierwszy dzieliliśmy się doznaniem. A Shivam zaproponował aby wszyscy zostali do poniedziałku. Tak też się stało.

image

Na czym polega EI? Jest to praca we dwoje, w zmieniających się parach, gdzie przez 40 min pozostaje się z pytaniem KIM JESTEM?. To nazywa się diada. Siadamy więc naprzeciw siebie na krzesłach bądź podłodze, bardzo blisko, na wyciągnięcie ręki. Zaraz obok siedzi nastepna para, po drugiej stronie nastepna i następna. Rozlega się gong i pierwsza osoba zadaje pytanie partnerowi – KIM JESTEŚ. Osoba odpowiada nieprzerwanie przez 5 min. Po pięciu minutach sygnalizowanych przez prowadzacego mówiący milknie, jego partner dziękuje mu i sam przez 5 minut odpowiada na pytanie. Jedna diada trwa 40 min czyli tyle czasu siedzimy w zapytaniu z tym samym partnerem. Po tym czasie zmieniamy pary. Rozpoczyna się nastepna diada…Po 40 minutach znów zmieniamy partnera i znów przez 40 min odpowiadamy na pytanie badż słuchamy. Nie ma przerw.

image

Dzien wygląda zawsze tak samo – pobutka o 6. O 6.15 siedzimy już na sali i rozpoczynamy diady. Jest 5 posiłków w ciągu dnia – bardzo skromnych, podawanych w jednej miseczce, dla wszystkich w tym samym momencie – owsianka, kawałek chleba, zupa, 5 migdałów, kawałek chleba. Podczas posiłków milczymy, pozostając z zapytaniem KIM JESTEM. Jest jedna przerwa półgodzinna i godzinny spacer medytacyjny podczas którego milczymy. Raz w ciągu dnia jest wykład.. Nie można czytać, rozmawiać, słuchać muzyki. I tak przez 3 dni.

Chyba nietrudno się domyślić jakie emocje budzi taka praktyka, ile faz zniechecenia, nudy, złości, rezygnacji i najprostszego przeswiadczenia, że już więcej nie usiedzi się nawet minuty z tym pytaniem na które odpowiedzielismy już przeciez wszystko…

A zaraz obok siedzi ktoś inny, słyszymy jego oddech i beznadziejne zmaganie, cała sala jest jednym wielkim szeptem i zapytaniem. To wszystko tym bardziej wywołuje irytacje i poczucie niemożności skupienia.

Wiele niekończących się godzin mija i nie umiem napisać co takiego się dzieje – nagle osobiste doświadczenie wybucha, jego prostota pozostawia nas oniemiałymi, mamy pewność nigdy wcześniej niedoświadczaną, wiemy dlaczego tu jesteśmy, wiemy kim jesteśmy,  wiemy, że w tej chwili sa wszystkie chwile i łzy wdzięczności zaczynają płynąć jak rzeka, która wsiąka w pustynny piasek pod naszymi kolanami i  sami w niego wsiakamy, w najczystszy  i nieskalany piasek wiecznego życia…

image

dzień trzeci – po wyjściu z sali na spacer medytacyjny

Shivam chce przyjechać na wiosnę. Mam nadzieję, że więcej osób zapragnie doświadczyć tej wyjątkowej metody, w Polsce praktycznie nieznanej. Zresztą nigdy nie będzie to metoda popularna bo i nie o to chodzi. Opisałam swoje doświadczenie – jeszcze wiele dni potem, może nawet tygodni miałam przed oczami scenę z Avatara, kiedy Jake, główny bohater bezskutecznie próbuje ruszyć konia aż w którymś momencie odkrywa “źródło zasilania” i podłącza sie, stapiając się z nim w jedno. Piękna scena – jak z życia:)

image

oto strony Shivama O’Brien

image

Authentic Self

http://parvanihall.ie

http://www.spirithorse.co.uk/enlightenment_intensive.html

Częścia 2 a właściwie 1( bo od niego dowiedziałam sie o metodzie i on zaproponował lipowy dom jako miejsce warsztatów) będzie piękny tekst Krzyśka Wirpszy, który wraz z Monika Goszczyńska jest organizatorem i popularozytorem EI w Polsce. I wielokrotnym uczestnikiem, także w Walii u Shivama.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s