WASHOKU – dzień drugi lunch

rozpoczęłyśmy kleikiem z czarnego ryżu. Był pyszny ale niefotogeniczny. Czarny ryż na tą potrawę, która jest śniadaniem codziennym w buddyjskich światyniach, moczy się na noc a potem gotuje przynajmniej przez dwie godziny. My cieszyłyśmy się wersją hedonistyczną – z bananami, daktylami i mleczkiem kokosowym. Było pyszne. Wersja ascetyczna to kleik z ciemna pasto miso i garścią zieleniny.

Po śniadaniu zabrałyśmy się niezwłocznie do pracy – przygotowania naszego lunchu.

image

Gotowałyśmy swoją pierwszą miso soup. Jej podstawą jest dashi (bulion z wodorostów kombu i grzybów shitake) i pasta miso, czyli sfermentowane ziarno soji. Miso nie zawsze oznacza soję – może być również pastą ze sfermentowanego ryżu, jęczmienia lub pszenicy.

W klasycznej wersji kolor i smak miso soup powinien odpowiadać porze roku. W zimie do jej przygotowania używamy mniej trwałej, zawierającej więcej ryżu białej pasty miso. Na SAKURE, czyli wielkie święto zakwitających wiśni, miso zabarwia sie pierwszymi kroplami czerwonej pasty aby w lecie, w największe upały rozwinac swóją najintensywniejszą barwę.

image

Dashi jest podstawa nie tylko zupy miso. Używa się go do dressingów, do techniki podsmażania warzyw zwanej nitsuke, do gotowania tofu, shitake, do światecznego puddingu gomatofu. Nam objawił sie jako absolutny król japońskiej kuchni. A może jednak szara eminencja – nie je sie go samego ale jest składnikiem prawie wszystkiego. Najprostszy sposób aby mieć go zawsze w lodówce to zalać na noc kawałek kombu i 3 grzyby shitake 1 litrem wody. Rano nasze dashi gotowe.

image

Oprócz miso i ryżu miałyśmy tez dwa rodzaje szpinaku. Jego delikatny smak jest w kuchni japońskiej podkreślany różnymi dressingami. W ich skład wchodzą najcześciej mirin, sake, ocet ryżowy i dashi oczywiście. Brak tam natomiast czosnku, którego na prózno szukać w japońskiej kuchni. W ogóle przyprawy mogłyby nie istnieć – różne techniki gotowania wydobywają z produktów ich naturalny aromat. Początkowo trudno sie przyzwyczaić do tej neutralności japońskich potraw. Z czasem jednak zaczynamy czuć i smakować to co naprawdę jemy.

image

pierwsze próby blanszowania szpinaku w całym pęczku

image

Nic się nie zmarnuje! Misia w gotowaniu wykorzystuje zasady permakultury. Tutaj kroi na cieniutkie słupki skórę daikonu (rzepy), która wykorzystamy do chrupiacej surówki z marchewki i wodorostów arame.

image

grupa była znakomita – same pilne uczennice, chciały widzieć i wiedzieć wszystko

image

nasz fantastyczny szpinak z dressingiem z prażonego sezamu. Przepis prosty jak większosć w tej kuchni: 3 łyżki prażonego sezamu, 1 łyżka tahini, 1  łyzka sake i 1 łyżka mirinu, 2 łyżki sosu sojowego – mieszamy i gotowe

image

Natka odpowiedzialna jest za agedashi tofu – chrupiace kostki tofu w dashi (oczywiście), z utartą rzodkwią i imbirem

image

a tu Zosia z Ania w otoczeniu japońskich książek kucharskich

image

a tu Zosia z mamą Hanią, pilną warsztatowiczką. Skąd my znamy tą pozycje tzw dziecko na bioderko, po ćwiczeniu której warto pobiec do Pana od ustawiania bioder:)

image

to nasze warzywa kimpira gobo, gdzie seler zastapiłysmy ukochanym cukrowym groszkiem. to tutaj znalazła miejsce skóra daikonu.

image

agedashi tofu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s