Archiwa miesięczne: Kwiecień 2014

Niedzielny poranek, nic niezwykłego

 Nic się nie dzieje, nie ma żadnych planów, nie ma nic do zrobienia, nie ma dokąd pójść, nie ma takiej potrzeby. Snuje się dzień i ja wraz z nim.

Idealny czas na lekturę i na wpis o książce, którą właśnie skończyłam i która mnie poruszyła. I choć ignorancja moja w tym temacie jest wielka, jeśli dzięki temu wpisowi ktoś sięgnie po “Żywy zen, nic niezwykłego”, to na pewno warto.

Napisana przez współzałożycielkę szkoły zen Zwykły umysł, nieżyjącą już Charlotte Joko Beck jako zbiór zredagowanych mów dharmy, zadziwia prostotą przekazu, bezpośredniością i trafnością metafor. I krok po kroku odziera ze wszystkiego co nieistotne, co nieprawdziwe, co widzimy nagle jako własne manipulacje dla podtrzymania tego co znane, dla podtrzymania złudnego bezpieczeństwa życia w zamku naszego umysłu. Lektura poruszająca, powracająca i zmieniająca. Dla początkującego w praktyce, tak jak ja, nie pozostawia złudzeń, z pewnością nie zachęca i nie ułatwia. I może dlatego jest tak cenna.

“Praktyka uwalnia nas z poczucia, że jesteśmy czymś wyjątkowym i szczególnym, i pozwala nam zobaczyć siebie samych jako część większej całości”

“W siedzeniu w zazen nie chodzi o poszukiwanie stanów radości i błogości. Stany takie mogą sie pojawić w trakcie siedzenia, gdy ból dokucza nam tak bardzo, że nie pozostaje nic innego, jak tylko zdanie się na niego. To poddanie się i otwarcie na coś świeżego i nowego bierze sie własnie z doświadczenia bóu, a nie ze znalezienia miejsca, w którym można się odciąć od bólu”

“Wściekłość jest tam cały czas a przykrywką dla niej jest twoje staranie się, żeby być miłym i postępować jak należy. Rekin-ludojad tkwi w każdym z nas. Bierze się z lęku, którego nie doświadczyliśmy świadomie. Twój sposób na ukrycie go to właśnie bycie miłym..”

“Wycieczka w poczucie winy to bardzo egoistyczne zajęcie”

“Dzieci uczą sie rozwijać swoje strategie, włączając wszystko co im się przytrafia, w strukturę właściwego sobie systemu reagowania. Postrzeganie staje się selektywne. Obejmuje te wydarzenia, które pasują do naszego systemu, a nie obejmuje tych które nie pasują. Ponieważ zadaniem systemu jest zapewnienie nam wygody i bezpieczeństwa, nie jesteśmy zainteresowani osłabianiem go przez podważające go informacje. System staje się nami, zanim zdążymy dorosnąć. To właśnie nazywamy ego. To ono rządzi naszym życiem, każąc nam szukać takich ludzi, sytuacji czy zajęć, które potwierdzają nasza strategię i unikać tego co jej zagraża. Takie manewry nigdy nie przynoszą pełnej satysfakcji, gdyż nigdy, do końca życia, nie możemy być pewni co sie jeszcze wydarzy. Nawet jeśli sprawujemy kontrolę nad znacznym obszarem swojego życia, nigdy nie wiemy jak rozciagnać ja na całość, i wiemy, że tego nie wiemy. Tak więc element lęku zawsze jest obecny. I tak być musi. Nie wiedząc co robić, przeciętna osoba szuka odpowiedzi gdzie popadnie. Mamy problem, ale tak naprawdę nie wiemy o co tu chodzi. Zycie staje się niespełnioną obietnicą, poniewaz odpowiedź ciągle nam umyka. Zdarza się, że właśnie w takim punkcie podejmujemy praktykę zen. Tylko mała grupa szczęściarzy na tej planecie zaczyna dostrzegać, co jest potrzebne, aby odzyskać Rajski Ogród – naszą prawdziwą, żywą tożsamość. ”

“W siedzeniu nie chodzi o stan błogości czy radości. Chodzi o to, aby w końcu dostrzec, że między gruchaniem gołębia a słowami ktytyki nie ma istotnej różnicy. "Różnica” jest tylko w naszej głowie. To zmaganie jest sednem praktyki…W końcu być może zdamy sobie sprawę, że nie ma żadnego rozwiązania. Ty tylko ego wymaga rozwiązań, one jednak nie istnieją. Może nawet w jakims punkcie zobaczymy, ze skoro nie ma żadnego rozwiązania, to nie ma też żadnego problemu…   Czy w końcu staniemy się wspaniali i doskonali? Nie. Nie dojdziemy nigdzie. Nie ma miejsca, do którego mielibyśmy dotrzeć. Jesteśmy już tu gdzie nie ma różnicy między gruchaniem gołębia a słowami krytyki. Nasze zadanie polega na uświadomieniu sobie tego.“

Reklamy

O czym mówią dzieci…

Mam ich czwórkę – dwie córki i dwóch synów. Wyfruwają po kolei z gniazda, codzienne życie w dziecięcym rozgardiaszu jest już tylko wspomnieniem. Kiedy widzę na ulicy mamę oblepioną potomstwem, trudno mi uwierzyć, ze była to moja codzienność przez 25 lat – zaczynałam wcześnie, role matki poznałam już jako 19-latka, różne jej odsłony poznaję do teraz. I jedno jest pewne w tej niepewnej materii – dzieci to moi najlepsi nauczyciele. Ta relacja jest unikalna bo niesie w sobie takie emocje, które nie blakną z upływem czasu, potężnieją często w miarę jak z dziecka wyrasta dorosły, swój, osobny, z własnym zdaniem i koncepcjami, które niekoniecznie rozpoznajemy jako znajome. I jeśli dobrze nastawić ucha można wiele wysłuchać:).

A oto co usłyszałam w trakcie rozmowy z córką, kiedy dzieliłam się z nia moimi zmaganiami z własną ignorancją podczas pierwszego sesshinu:

– to co, widzisz już kawałek ogona? – pyta ona. 

– jakiego ogona?-  ja na to.

No i tak dowiedziałam się o dziesięciu obrazkach pasterskich mistrza Kakuana. Przedstawiały 10 byków, czyli wieczną zasadę życia, prawdę w działaniu a każdy obrazek symbolizował inny etap urzeczywistnienia swojej prawdziwej natury.

Czy kawałek ogona widzę? – nie wiem, może…koniuszek. Ale ja mam bardzo słaby wzrok więc może to całkiem co innego. Widzę natomiast pięknych młodych ludzi, którzy są o wiele mądrzejsi niż ja w ich wieku…I to jest cudowne uczucie!

image

Mój świat –  najbliżsi 28 lutego, w dniu moich 50-tych urodzin w Chamonix we Francji. Brakuje tylko ukochanej przyjaciółki Anety – robi zdjęcie bo ktoś musi przecież i Agnieszki, drugiej przyjaciółki, która mieszka w Nowej Zelandii.

A poniżej, choć powyżej być powinno Dziesięć obrazków pasterskich mistrza Kakuana
(z komentarzami Chögyama Trungpy Rinpocze)

image

1. Poszukiwanie byka

Na pastwisku tego świata bez końca rozsuwam wysokie trawy w poszukiwaniu byka.
Podążam za bezimiennymi rzekami, gubię wśród krzyżujących się ścieżek odległych gór,
Nie daję już rady, moje siły się wyczerpują, a nie mogę znaleźć byka.
Słyszę tylko cykanie szarańczy w nocnym lesie.

Komentarz mistrza Kakuana: Byk nigdy się nie zgubił.
Czemu więc trzeba szukać?
Nie mogę go znaleźć jedynie przez oddzielenie od mojej prawdziwej natury.
W pomieszaniu zmysłów gubię nawet jego ślady.
Z dala od domu widzę wiele krzyżujących się dróg,
lecz nie wiem, która z nich jest właściwa.
Wikłają mnie chciwość i lęk, dobre i złe.

Komentarz Chögyama Trungpy Rinpocze: Inspiracją dla pierwszego kroku, jakim jest poszukiwanie wołu, jest poczucie, że rzeczy nie są dopełnione, że czegoś brak. Takie uczucie straty przynosi ból. Szukasz czegokolwiek, co mogłoby doprowadzić sytuację do porządku. Odkrywasz, że próby, które podejmuje ego w celu stworzenia środowiska doskonałego, nie przynoszą zadowolenia.

2. Odkrycie śladów

Nad brzegiem rzeki, pod drzewami odkrywam ślady!
Widzę odcisk kopyt nawet pod najmniejszym źdźbłem trawy.
Odkryłem je w dalekich górach.
Nie schowają się już, tak jak nie da się ukryć nosa kogoś, kto patrzy w niebo.

Komentarz: Gdy rozumiem nauki, widzę ślady byka.
Odkrywam, że tak jak z jednego metalu wyrabia się różne narzędzia,
miriady bytów powstają z materiału “ja”.
Jeśli nie oceniam, to jak odróżnię prawdziwe od nieprawdziwego?
Choć nie wszedłem jeszcze w bramę,
dostrzegam już ścieżkę.

Gdy rozumiesz źródło bólu, odkrywasz możliwość przekroczenia go. To chwila, w której dostrzegasz Cztery Szlachetne Prawdy. Widzisz, że ból bierze się z konfliktów tworzonych przez ego i odkrywasz odciski kopyt byka – ciężkie ślady ego pojawiające się we wszystkich wydarzeniach. Inspirują cię nieomylne i logiczne wnioski, a nie ślepa wiara. To odniesienie do ścieżek Śrajakajany i Pratjekabuddhajany.

3. Dostrzeżenie byka

Słyszę pieśń słowika.
Słońce jest ciepłe, wiatr łagodny, wierzby zielenią się nad brzegiem,
Byk się nie schowa!
Jaki artysta narysowałby ten masywny łeb, te dostojne rogi?

Komentarz: Gdy słychać głos, można wyczuć jego źródło.
Kiedy sześć zmysłów łączy się, wchodzi się w bramę.
Gdziekolwiek się wchodzi, widać głowę byka!
To jedność podobna do jedności soli w wodzie, barwy w farbie.
Nic, najmniejsza rzecz, nie jest oddzielna od “ja”.

Zaskakuje cię to, że dostrzegasz byka, a skoro znika wszelka tajemniczość, zastanawiasz się, czy on naprawdę tam jest. Doświadczasz jego niesubstancjalnej jakości. Kiedy zaczynasz przyjmować to spostrzeżenie nie-dualności, odprężasz się, gdyż nie musisz dłużej bronić istnienia ego. Stać cię na otwartość i hojność. Zaczynasz dostrzegać inny sposób radzenia sobie z projekcjami, a to samo stanowi radość, pierwszy poziom duchowy osiągania stanu Bodhisattwy.

4. Łapanie byka

image

Łapię go strasznym wysiłkiem.
Jego wielka wola i moc są niewyczerpane.
Sięga do wyżyny wysoko ponad mgłami
Lub stoi w niezgłębionym jarze.

Komentarz: Długo żył w lesie, lecz dziś go złapałem!
Zachwyt krajobrazem miesza się z celem, do którego zmierza byk.
Odchodzi spragniony słodkich traw.
Jego umysł wciąż jest uparty i nieujarzmiony.
Jeżeli chcę, by mi się podporządkował, muszę użyć bicza.

Gdy byk miga ci choć przez chwilę, odkrywasz, że hojność i dyscyplina nie wystarczą, by radzić sobie z projekcjami, ponieważ musisz jeszcze całkowicie przekroczyć agresję. Musisz opanować precyzję działania we właściwy sposób (skilful means) i prostotę widzenia rzeczy takimi, jakimi są w połączeniu z w pełni wykształconym współczuciem. Ujarzmienia agresji nie można ćwiczyć w ramach dualizmu – potrzeba całkowitego oddania ścieżce współczucia Bodhisattwy, którą stanowi rozwijanie cierpliwości i energii.

5. Poskromienie byka

Trzeba bicza i liny,
Inaczej zniknie w pyle którejś z dróg.
Wytresowany staje się naturalnie łagodny.
Wówczas bez więzów słucha się pana.

Komentarz: Kiedy pojawia się jedna myśl, przychodzi i druga.
Gdy pierwsza myśl tryska z oświecenia,
wszystkie kolejne myśli są prawdziwe.
Przez ułudę czyni się wszystko nieprawdą.
Ułudy nie tworzy obiektywizm
– jest ona owocem subiektywizmu.
Twardo trzymaj pierścień w nosie i nie pozwól na żadne wątpliwości.

Kiedy złapiesz byka, poskramiasz go posługując się precyzją szerokiej uważności medytacji i ostrym biczem mądrości transcendentnej. Bodhisattwa dokonuje czynów transcendentnych (paramit) – nad niczym się nie rozwodzi.

6. Sprowadzenie byka do domu

Dosiadając byka powoli wracam do domu.
Dźwięk mego fletu niesie się przez zmierzch.
Wyznaczając uderzeniami dłoni pulsującą harmonię nadaję nieskończony rytm.
Ktokolwiek usłyszy tę melodię, dołączy do mnie.

Komentarz: Koniec wysiłków. Zysk i strata są przyjęte.
Śpiewam piosenkę wiejskiego drwala i dziecięce wyliczanki.
Siedzę okrakiem na byku i patrzę na chmury nad głową.
Podążam dalej – nieważne, kto woła, bym wrócił.

Nie chodzi już o szukanie. Byk (umysł) podporządkowuje się wreszcie mistrzowi i staje się kreatywnym działaniem. To przełom ku stanowi oświecenia – podobne Wadżrze samadhi jedenastego Bhumi. Dzięki rozwijaniu doświadczenia Mahamudry światło i kolor mandali tworzą muzykę, która prowadzi byka do domu.

7. Byk przekroczony

Dosiadając byka dojeżdżam do domu.
Jestem spokojny. Byk też może odpocząć.
Nadszedł świt. W odpowiedzi z radością
W mym krytym strzechą domu odkładam bicz i linę.
Komentarz: Wszystko jest jednym prawem, nie dwoma.
Tylko doraźnie podmiotem uczyniliśmy byka.
Przypomina to relację między królikiem a pułapką,
rybą a siecią.
Jak złoto i ruda, z której je uzyskano,
księżyc wyłaniający się z chmury.
Ścieżka czystego światła prowadzi przez nieskończony czas.

Nawet radość i kolor stają się nieważne. Złożona z symboli i energii mandala Mahamudry rozpuszcza się w Maha Ati dzięki całkowitemu brakowi idei doświadczenia. Nie ma już byka. Szalona mądrość jest coraz lepiej widoczna, a ty całkowicie rezygnujesz z chęci manipulacji.

8. Byk i ja przekroczone

Bicz, lina, osoba i byk – wszystko łączy się w Nie-Rzeczy.
To niebo jest tak przestronne, że nic go nie splami.
Jak płatek śniegu istnieć może w szalejącym ogniu?
Oto ślady poprzedników.
Komentarz: Mierność minęła.
Umysł wolny jest od ograniczeń.
Nie szukam stanu oświecenia.
Nie pozostaję też tam, gdzie nie ma oświecenia.
Skoro w żadnym stanie nie zostaję zbyt długo,
oczy mnie nie dostrzegą.
Gdyby setki ptaków usiałyby moją ścieżkę kwiatami,
taki hołd nie miałby znaczenia.

To brak zarówno starań, jak i nie-starań. To czyste wyobrażenie pierwotnej zasady Buddy. Wejście w Dharmakaję to doskonałe opanowanie nie-patrzenia – gdy ostatni etap zostanie w pełni przekroczony, nie ma już kryteriów i zrozumienia Maha Ati.

9. Dotarcie do źródła

image

Zbyt wiele kroków, by wrócić do korzenia i źródła.
Lepiej być od początku ślepym i głuchym!
Mieszkać w prawdziwym domu, nie przejmować się brakiem…
Rzeka płynie spokojnie, a kwiaty czerwienią się.

Komentarz: Od początku prawda jest czysta.
Zastygły w ciszy przyglądam się formom łączenia się i rozłączania.
Ten, który nie jest przywiązany do “formy” nie musi się “reformować”.
Szmaragdowa woda, niebieskie góry,
a ja widzę to, co tworzy i to, co niszczy.

Ponieważ jest już tyle przestrzeni i otwartości, a lęku nie ma wcale, naturalnym zjawiskiem jest gra mądrości. Tak poszukiwane źródło energii jest tutaj – raczej jesteś bogaty, niż wzbogacany przez coś innego. Ze względu na podstawowe ciepło i podstawową przestrzeń współczujące działanie Buddy żyje, przez co wszelka komunikacja jest twórcza. To źródło w tym sensie, że stanowi niewyczerpany skarb działania Buddy. Jest to więc Sambhogakaja.

10. W świat

Bosy, z nagą piersią, mieszam się z ludźmi świata.
Ubranie mam podarte i brudne, a zawsze jestem radosny.
Nie używam magii, by przedłużyć sobie życie.
Teraz przede mną martwe drzewa ożywają.

Komentarz: Wewnątrz mych wrót tysiące mędrców nie znają mnie.
Piękno mego ogrodu jest niewidzialne.
Czemu ktoś miałby szukać śladów poprzedników?
Idę na targ z butelką wina, a wracam z laską.
Odwiedzam sklep z winem i targ,
a każdy, na kogo spojrzę, staje się oświecony.

Nirmanakaja to w pełni przebudzony stan obecności w świecie. Działa niczym księżyc odbijający się w setkach misek z wodą. Księżyc nie pragnie się odbijać, ale taka jest jego natura. To stan zajmowania się ziemią z ostateczną prostotą, wykraczający poza kierowanie się czyimś przykładem. Stan “kompletnej porażki” czy “starego psa”. Niszczysz to, co trzeba zniszczyć, ujarzmiasz to, co trzeba ujarzmić i troszczysz się o to, co wymaga twojej troski.

tłum. Michał Czernuszczyk

ze strony http://www.nowaedukacja.pl/trungpa.html

http://www.buddyzm.edu.pl/biblioteczka/zen10/9.html