Lubimy mieszać

Przed chwilą zahipnotyzowana mocą obrazu Tomasza Alana Kopera postanowiłam “podzielić się” nim na blogu (tutaj można zobaczyć o czym piszę). Wszystkie dzieła tego artysty budzą moje emocje. I nie chodzi tu o podobanie się czy nie – doceniam zawsze warsztat ale nie tylko o niego też chodzi. Musi kopnąć, poruszyć, przytrzymać, zaniepokoić i wyprosić choćby na chwilę z ciepłej strefy komfortu. To jedno z najważniejszych zadań sztuki. Może najważniejsze. Obraz o którym mowa poruszył wiele i wiele tytułów cisnęło mi się do głowy. Ale to tylko nazywanie, które samo w sobie okrawa nas i zubaża – niech więc mówi każdemu do ucha i duszy to co ma być usłyszane.

A kiedy już wysłyszymy, to co nie zawsze chcemy, można zrobić coś dla przeciwwagi. Ogniska palą na polanach, jabłka i śliwki spadają z drzew, to najlepszy czas na najprzytulniejsze ciasto jakie znam – na szarlotkę. Zawsze kojarzyć mi się będzie z moją Mamą a moim dzieciom z Babcią – ten zapach, słodko-kwaśny smak, początek szkoły i koniec lata. Początek i koniec jednocześnie. Może więc można byłoby dalekie echa tego stanu wrześniowego znaleźć jednak na obrazie Kopera? Nie wiem, tak po prostu sobie to płynie…

Na szarlotkę i racuchy najlepsze są antonówki a najlepsza na nie pora jest właśnie teraz. Trzeba jednak przy zakupie (zwłaszcza 20 kg na zaprawy:) zachować czujność – za bardzo zielona antonówka, choć z natury taka jest, jest niedojrzała i kwaśna ponad nasze potrzeby a ta za bardzo żółta może być już przejrzała.

image

 

antonówki, co do których czułam, że może są za żółte w środku wyglądały tak

image

Przygotowujemy kruche ciasto

40 dag przesianej przez sito mąki pszennej

25 dag masła

1 lub 2 żółtka + 1 całe jajko

1 łyżeczka proszku do pieczenia

0.5 szklanki cukru

Masło wykładamy na stolnice i kroimy nożem. ąkę mieszamy z proszkiem do pieczenie i dosypujemy do masła. Kruche ciasto powinno być zarobione jak najszybciej, aby uniknąć ogrzania nadmiernego masła (dlatego dłoni używamy pod sam koniec łączenia składników). Dodajemy jajka, chwilę łączymy w dłoniach aby ciasto utworzyło kulę. Wkładamy ją do woreczka i do lodówki na min 1 godzinę.

Obieramy jabłka, kroimy na ósemki, dusimy w garnku na odrobinie wody przez ok 10 min. Chodzi o to aby zmniejszyły swoją objętość ale nie rozpadły się. Odcedzamy je na sicie.

Wyciągamy ciasto z lodówki i dzielimy na dwie części. Jedną kroimy na równe plastry (ok 5mm) i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przerwy między plastrami łączymy palcami ( trochę jakbyśmy plasteliną wykładali dno). Wykładamy jabłka na tak przygotowany spód, posypujemy cukrem (ok. 4-5 łyżek) i cynamonem (2-3 łyżeczki). Drugą część ciasta kroimy na plastry i przykrywamy jabłka – mogą pozostać przerwy – widać to na drugim zdjęciu.image

image

image

Ciasto wkładamy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i pieczemy 45 min. Na ostatnie 15 min zmieniamy grzanie na góra – dół.

Kiedy przestygnie, co nie zawsze ma niestety miejsce – możemy ciasto popruszyć cukrem pudrem lub pokryć lukrem (0.5 szklanki cukru pudru+sok z jednej cytryny, wymieszać, nie dodawać wody, nie zagotowywać, wyleć na ciasto)

Do dzieła!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s