Archiwa miesięczne: Grudzień 2014

Miłość

image

jesteśmy sami
miękko i cicho

nie ma o czym mówić
wszystko wiadomo

bo ten dym z papierosa Pana Boga
wszedł jednocześnie w nasze
włosy i splątał je
bo to wino co je rozlewają w niebie
jednocześnie uderzyło do głowy
mnie i tobie

Reklamy

Co pieczemy raz do roku

image

Przepisu na bożonarodzeniowy chlebek z suszonych owoców szukałam długo. Nie jest naszym tradycyjnym wypiekiem ale kiedyś, gdy skosztowałam go gdzieś za granicą, nie mogłam zapomnieć jego zniewalającego smaku. Jest niesłychanie obfity, wilgotny, ciemny i…nabiera aromatu z wiekiem:)
I w końcu udało się, trochę przypadkiem, znaleźć przepis. Niestety nie pamiętam tytułu ani autora bo przepis po prostu sfotografowałam a książka nie należała do mnie. Chlebek nazywa się hutzelnbrot i jak nazwa wskazuje pochodzi z Niemiec. Dzięki temu, że znałam już jego nazwę udało się porównać przepisy z innych stron internetowych i metodą “trochę stąd trochę stamtąd” mam przepis, którym się z Wami dzielę. Nazwa chlebka pochodzi od suszonych gruszek, które są też głównym składnikiem ciasta. Kiedyś piekło się go na wsi, w miejscu gdzie znajdował się wspólny piec i wszystkie rodziny mogły z niego korzystać. To swoją drogą wspaniałe rozwiązanie, miło byłoby spotykać się w takiej wspólnotowej piekarni i czekać aż upiecze się ciasto. A wszyscy otuleni w zapachy i niespieszny czas…
Uprzedzam z góry – na początek otulcie się w cierpliwość bo cała procedura zajmuje 2-3 dni.

Składniki:

1 kg mąki
50 dag suszonych gruszek
50 dag suszonych śliwek
50 dag suszonych fig
25 dag kandyzowanej pomarańczowej skórki
25 dag mielonych migdałów
25 dag całych orzechów laskowych
25 dag mielonych orzechów laskowych
25 dag połówek orzechów włoskich
25 dag rodzynek koryntek
25 dag rodzynek sułtanek
25 dag brązowego cukru – można pominąć, pierwotnie chlebek ten pieczono bez cukru
10 dag drożdży
3 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka mielonego kardamonu
1 łyżeczka imbiru
½ łyżeczki goździków
1 łyżeczka soli

jest to bardzo duża ilość – prawie 5 kg ciasta, jednak procedura jest na tyle pracochłonna, że podobnie jak z piernikami, szkoda czasu na mniejsze ilości. Zwłaszcza, że chlebek zyskuje tylko z upływem czasu, przegryza się i staje się coraz szlachetniejszy. Poza tym może być wspaniałym znakiem firmowym domu i prezentem dla przyjaciół.

image

Gruszki, śliwki i figi zalewamy w misce wodą i moczymy od 12 do 24 godzin. Warto więc rozplanować całe przedsięwzięcie, tak aby pieczenie nie zastało nas następnego dnia w środku nocy. Choć i to się przecież nie koniec świata, zwłaszcza jak gdzieś pod ręką nawinie się czerwone wino. Namoczone owoce wyjąć, pokroić (ale nie nie małe kawałeczki tylko na takie połóweczki) wywar pozostawić.
Drożdże rozprowadzić z łyżką cukru i szklanką wywaru. Wymieszać z mąką, wyrobić ciasto (dodać pozostały wywar tj. 1-2 szklanki) i pozostawić przez noc do wyrośnięcia. Moje ciasto zajęło 2 miski i na wszelki wypadek dorastało w wannie.

image

Następnego dnia wymieszać owoce z orzechami i przyprawami. Dodać mielone orzechy. Wymieszać z ciastem i pozostawić na kilka godzin do wyrośnięcia. Przełożyć ciasto do foremek i znów zostawić do wyrośnięcia. I tak robi się wieczór, nastawiamy piekarnik na 200 st i pieczemy ok.1 godz. Metoda sprawdzania czy już jest upieczone na suchy patyczek może zawieść – ciasto jest bardzo wilgotne. Godzina pieczenia powinna wystarczyć.
Gorące ciasto wyciągamy z foremek, skrapiamy dość obficie wodą z gruszek i kiedy odparuje owijamy w papierowy ręcznik. Przykrywamy ściereczką i czekamy…a przynajmniej próbujemy czekać do Świąt.  

image