Jak ominęły mnie sztokholmskie muzea

Szukając raju na kilka dni, który nie byłby Lipowem, dostałam wiele cennych adresów – Maroko, Ibiza, Ouzo, Sycylia…Ostatecznie wylądowałam w Sztokholmie, który przyniósł wszystko czego potrzebowałam (widać mit słonecznych wysp jest naszym polskim rajem bo ciężko nam wyobrazić sobie wyjazd na wakacje w styczniu na północ:) A jednak! Senność, ciemność, ciepło przyjaciół, spowolnienie, brak przewodnika i planu – nic nie musieć, być ze sobą. Dużo, długo jak najdłużej:)image

Szwedzi kochają zwierzęta – to wcale nie niezwykły widok – czworonóg w pracy

Nie mogłam doczekać się reniferów, które jak słyszałam, przechodzą przez środek miasta

image

co okazało się prawdą:)

i innych zwierząt mocy…

image

które okazały się zwierzętami nocy

image

image

…teraz

smakowałam pozamuzealny detal

image

image

karmiąc dziecięce marzenia

image

i ciało

image

I jak tu się dziwić, że zakochałam się w mieście, które otula człowieka jak szal jak pierzynka mimo , że dmucha, mimo że ziąb – wszystko jest tam na naszą ludzką skalę. I omywa niespokojny umysł niespodziewaną wodą i krzykiem rybitw pośród wież kościółów, nielicznych na szczęście. 

imageimage

image

image

image

image

image

image

Ominęły mnie i w ogóle znać mnie nie chciały wszystkie muzea i wystawy, ominęły mnie sklepy z odzieżą i butami, ominęły mnie turystyczne zadania i plany.

Pogoda była. I byli przyjaciele.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s