Archiwa miesięczne: Lipiec 2015

Morelowe śniadanie

To nie będzie dokładny przepis, inspiracja raczej. Z racji diety bezglutenowej kasza jaglana gości u nas bardzo często. Najczęściej na śniadanie właśnie. Czasem już trochę mamy jej dość…
Tym razem pomysł absolutnie sezonowy – ciepłe morele z kurkumą, chwile uprażone w garnuszku z masełkiem. A pod nimi kasza jaglana ugotowana z łyżką oleju kokosowego, który powinniśmy używać codziennie oraz z łyżeczką złocistego siemienia lnianego (które jest bogatsze w Omega 3 niż brązowe). Do tego garść borówki amerykańskiej dla smaku, zdrowia i urody oczywiście.
Nuta smaku kwaśnego jest miłą odmianą po raczej słodkich połączeń kaszy jaglanej z daktylami lub bananami.Smacznego!

IMG_5230

Reklamy

Porzuć chleb swój powszedni czyli „Grain brain” dr Davida Perlmuttera

Screen Shot 2015-07-30 at 15.50.23

Z pracą dr David’a Perlmutter’a pierwszy raz spotkałam się w książce “Cud mózgu”, którą napisał wraz z Alberto Villoldo.
Już samo to było zaskoczeniem – lekarz medycyny konwencjonalnej, neurolog z 30 letnim doświadczeniem w pracy w klinice w dialogu z nauczycielem duchowym, zakorzenionym w szamańskiej tradycji Ameryki Południowej. To wspaniały przykład spotkania dwóch podejść, które okazują się uzupełniające, dopełniające i na pewno nie sprzeczne.
O Cudzie mózgu napisze innym razem, bo jest to książka jak najbardziej godna polecenia, natomiast ostatnia praca dr Davida Perlmutter’a  – „Grain brain” zrobiła na mnie piorunujące wrażenie.
Z całą pewnością tym większe, że przez ostatnie lata mam osobiste, bardzo bezpośrednie doświadczenia związane z chorobą.
Kilka lat temu moja Mama, na ten czas 60-cio kilku letnia zaczęła podupadać na zdrowiu. Pierwszym symptomem było zapominanie pojedynczych słów, które po kilku latach doprowadziło do zupełnej utraty możliwości komunikacji werbalnej a w końcowym etapie również możliwości poruszania się. Przez te wszystkie lata Mama była pod opieką znanego warszawskiego neurologa. W miarę pogłębiania się choroby konsultowałyśmy się u wielu lekarzy – nigdy nie stwierdzono Alzheimera, ponieważ Mama pozostała świadoma, pamiętająca i rozpoznająca ludzi. Diagnozy były przeróżne – od PSP, przez sugerowaną chorobę Huntingtona, po stwierdzoną przedwczesna demencję w warszawskim szpitalu klinicznym. Na pytanie dlaczego choroba dotknęła Mamę nikt nie próbował odpowiedzieć.
Sytuacja Mamy była dramatyczna, pełna bólu i cierpienia. Nikt nie umiał Jej pomóc. Zmarła 23.12.2013 roku w wyniku zapalenia mózgu.
Jej śmierć nie zakończyła zagłębiania się w przestrzeń choroby – pół roku później u mojego Męża rozpoznano szpiczaka mnogiego – nowotwór szpiku kostnego. Nasze poszukiwania Lekarstwa doprowadziły nas, jak się okazuje nieuchronnie, do tematu diety. Są to poszukiwania na własną rękę ponieważ żaden z lekarzy medycyny konwencjonalnej nie podejmuje tematu i prawdę powiedziawszy im dłużej zanurzamy się w meandry systemu leczenia tym mniej się dziwimy. Nic nie jest tak proste jak wydawało się na początku i dalecy jesteśmy od szybkich ocen. Okazało się, że konieczność radykalnej zmiany diety nie dotyczy tylko Macieja. W czerwcu stwierdzono u mnie zaawansowaną celiakię. Cierpię na nią prawdopodobnie od dziecka, nie miałam jednak aż do teraz objawów z układu pokarmowego, więc inne symptomy nie były z tym układem wiązane. Teraz czekamy na wyniki badań dzieci bo wiele wskazuje, że problem dotyczy także ich.

Screen Shot 2015-07-30 at 12.13.13
Poszukiwania najodpowiedniejszej diety dla Macieja a później dla mnie doprowadziło powtórnie do dr Davida Perlmuttera, tym razem na jego książkę, nie wydaną jeszcze w Polsce – „Grain brain”. Dr Perlmutter jest członkiem American College of Nutrition i American Board of Integrative and Holistic Medicine. Człowieka ogladą w całości ale pod lupę, z racji swojej specjalizacji, bierze nasz najważniejszy organ czyli mózg i udowadnia, że dieta i styl życia ma kluczowa zadanie w utrzymaniu jego zdrowia.

Nie będę relacjonować całej książki – ma zostać wydana w Polsce już na jesieni. Wolę też nie przytaczać opisanych w niej reakcji, dróg i powiązań w jakich działa ten skomplikowany układ jakim jesteśmy. Można to, wraz z bogatą bibliografią, znaleźć w książce.
Najważniejsze przesłanie jest takie: zmiana, która dokonała się w ostatnim wieku i jest nadal utrwalana, diety wysokotłuszczowej i niskowęglowodanowej na dietę niskotłuszczową i wysokowęglowodanowej spowodował większość chorób związanych z mózgiem. Innymi słowy tłuszcz nie jest groźny, groźne są węglowodany.

Do chorób tych należą:
–  cukrzyca
– ADHD
– depresja
– chroniczne bóle głowy
– bezsenność
– choroba Altzhaimer’a
– celiakia i nietolerancja glutenu
– alerie pokarmowe
– demencja
– otyłość
– epilepsja

Dr Perlmutter rozprawia się z mitem wysokiego cholesterolu oraz manią wspieraną przez media diet niskotłuszczowych nie jako niepotrzebnych ale wręcz szkodliwych.  Podobnie bezlitosny jest z każdym rodzajem zbóż – nie tylko z białym pieczywem ale również z tym pochodzącym z pełnego przemiału, z kaszami, makaronami. Z rosnącym zdumieniem czytałam tez o ryżu, kukurydzy i soji.

Screen Shot 2015-07-30 at 12.20.33
Podobnie ma się z owocami, które są źródłem fruktozy, której wielu z nas nie toleruje.
Najwspanialszym pokarmem wg Davida Perlmuttera są jajka, warzywa, ryby i mięso. Trudno będzie więc wprowadzić taką dietę gdzie praktycznie codziennie pojawiają się te produkty i to oczywiście ekologiczne. A dla wegetarian i wegan wprowadzenie programu okazuje się niemożliwe bez modyfikacji i koniecznej suplementacji diety.

http://www.drperlmutter.com/brain-maker-vegetarians-vegans/

W książce obok teorii jest też część praktyczna – przepisy, menu i program, mający doprowadzić do zmiany nawyków.
Jesteśmy zdeterminowani aby wprowadzać zmiany, choć smutną refleksją jest to że w przypadku mojej Mamy nie uczyniono podstawowej rzeczy – żaden z lekarzy nigdy nie zasugerował zmiany diety.
Nie wiem czy można było cofnąć chorobę ale jestem przekonana, ze należało zrobić taką próbę – odstawić chleb powszedni, podstawę diety każdego z nas. Chociaż na jakiś czas aby sprawdzić czy przynosi to efekty w postaci wyników i samopoczucia.

Chrupki chlebek Joanny

Bloga prowadzę od dwóch lat choć częstotliwość wpisów kazała zadać sobie pytanie czy to ma sens. Życie stanowczo wyprzedzało wszelkie wyobrażenie i najmniejszą choćby próbę planowania. Myślałam, ze porzucę to zajęcie, które sprawiało mi dużo frajdy ale na które stanowczo trzeba znaleźć czas i dyscyplinę.
I dostałam, zupełnie nieoczekiwanie, bo nie miałam podglądu czy ktokolwiek wchodzi na te strony, słowa zachęty – okazało się, że część gości lipowego domu czeka na przepisy, na wieści, na moje wokół tych rzeczy lekkie rozważania.
Wracam więc na nowym serwerze, mając nadzieję, że tym razem uda się zachować większą częstotliwość.
I od razu chcę podzielić się nowym przepisem, który okazał się fenomenalną alternatywą dla tych, którzy stanowczo maja unikać glutenu.
Dostałam go od Joasi Rus, która na ostatnie majowe warsztaty przyjechała z własną, zapakowaną w strunową torebkę, podstawą – suchą mieszanką – na cudny chrupki chlebek. W misce dodała tylko do niej wodę i oliwę, zamieszała, i do piekarnika. 

Chrupki chlebek Joasi

 2 dl  maki kukurydzianej

1/2dl sezamu
1/2dl siemienia
3/4dl slonecznika
1/4dl pestek dyni
2,5 dl wody
1/2 dl oliwy

Wymieszać wszystkie suche składniki, potem szybko dodać wodę, oliwę, połączyć i wylać cieniutką warstwą na papier do pieczenia położony na największej, podstawowej blasze piekarnika.
Posolić na wierzchu, najlepiej płatkami soli morskiej, co jak napisała Joanna dodaje chlebkowi prawdziwej elegancji.
Włożyć do piekarnika nagrzanego do 150st i piec przeszło godzinę, tak aby chlebek był dobrze wysuszony.

Aby otrzymać jego najdelikatniejszą wersję można pomieszać mąkę kukurydzianą z migdałową – im więcej migdałowej tym delikatniejszy charakter. Kiedy dodamy jeszcze wyżej wspomnianą elegancję wyjdzie nam prawdziwy chlebek – gentelman! Bardzo miło mieć go koło siebie:)

Jak widać na zdjęciu ja zrobiłam wersję z mąką z ciecierzycy, pomieszaną z migdałową i dla podkreślenia orientalnego smaku dodałam kmin rzymski. A amarantus ekspandowany dodał jeszcze lekkości. 

SMACZNEGO!

„Wystarczy istnieć by być kompletnym”

Niesamowita rzeczywistość rzeczy
jest mym codziennym odkryciem.
Każda rzecz jest , tym czym jest,
I trudno mi wytłumaczyć, jak bardzo mnie to cieszy,
I jak bardzo mi to wystarcza.

Wystarczy istnieć, by być kompletnym.

Napisałem dość wierszy.
Rzecz jasna, napiszę ich jeszcze więcej.
Każdy mój wiersz mówi właśnie o tym,
A każdy jest inny,
Bo każda istniejąca rzecz to sposób na wyrażanie tego.

Czasem wpatruję się w jakiś kamień.
Nie zastanawiam się nad tym, czy on czuje.
Nie zatracam się, nazywając go bratem,
Lecz lubię go za to, że jest kamieniem,
Lubię go, bo on nic nie czuje,
Lubię go, bo w niczym nie jest do mnie podobny.

Kiedy indziej słucham, jak wieje wiatr,
I myślę, że warto urodzić się choćby po to, by słyszeć, jak wieje wiatr.
Ja nie wiem co będą myśleć inni, gdy to przeczytają;
Lecz zdaje mi się, że tak jest dobrze, bo myślę to bez wysiłku,
Nie sądziłem, że ktoś może słyszeć moje myśli;
Bo myślę to bez myśli,
Bo mówię to tak, jak moje słowa mówią.

Kiedyś nazywano mnie poetą materialistą,
A ja się zdumiałem, bo nie sądziłem,
Że można mnie nazwać w jakikolwiek sposób,
Ja nawet nie jestem poetą – widzę.
Jeśli to co piszę, ma jakąś wartość, to nie ja mam tę wartość –
Wartość jest tam, w moich wierszach.
Wszystko to jest całkowicie niezależne od mojej woli.

Fernando Pessoa „Poezje zebrane Alberta Caeiro”