Archiwa miesięczne: Luty 2016

„Niewola” i przaśny chleb

Choć w Polsce są cztery pory roku, coraz bardziej dyskusyjne, to my dzielimy rok na dwie części – czas kiedy mamy mniej gości a to sprzyja czytaniu i czas od wiosny, kiedy oprócz książek kucharskich trudno znaleźć chwilę na lekturę..
I tak owinięci w kocyki i umoszczeni przed kominkiem pochłaniamy kolejne tomy.

Maciej pierwszy przeczytał “Niewolę”, węgierskiego pisarza Gyórgy Spiró i był szczerze zachwycony.  Sięgnęłam po książkę wiedząc, że z całą pewnością będzie to kawał dobrej literatury, gust mojego męża jest bowiem bezsprzeczny ale z pewnym ociąganiem – 900 stron!

Screen Shot 2016-02-06 at 16.44.39
Ostatnio, nie przebrnęłam przez moją kochaną Tokarczukową, żałując, że jej Księgi Jakubowe nie były o połowę krótsze:) Myślę, że stałoby się to bez szkody dla dzieła ale to oczywiście tylko moja niepopularna opinia sądząc po Nike, którą zgarnęła.
W “Niewolę“ wkręcałam się bardzo powoli. Nie zachwycił mnie język ani bardzo powolna narracja. Poszłam jednak za radą Macieja, który uważał, że powieści tej należy dać popłynąć, nic nie pospieszać, niczego nie oczekiwać. No i było coś intrygującego w postaci głównego bohatera – pewna rezygnacja i uległość z którą przyjmował swój los, która nie oznaczała jednak braku siły.
Uri, bo o nim tu mowa jest 19 letnim pierworodnym synem Żyda z rzymskiego Zatybrza. Jego rodzina żyje w biedzie – ojciec Jakub trudni się handlem ale na skutek licznych podatków na rzecz Rzymu jak i dla żydowskiej wspólnoty oraz Świątyni w Jerozolimie, ledwo wiąże koniec z końcem. Na dodatek Uri cierpi na poważną wadę wzroku, która eliminuje go z możliwości podjęcia jakiegokolwiek zajęcia. Niezdolny pomóc ojcu czuje się przez niego niekochany .Całymi dniami czyta i włóczy się po Rzymie, poznaje kilka języków bo choć natura pozbawiła go dobrego wzroku obdarowała go fenomenalną pamięcią.
Pewnego dnia, ku swojemu zaskoczeniu, Uri dowiaduje się ze będzie członkiem delegacji do Jerozolimy, która złożona z szanowanych obywateli ma przewieźć coroczny podatek na święto Pesach. Uri nie wie jak do tego doszło – on, ostatni z ostatnich wśród znamienitego towarzystwa? Uszczęśliwiony opuszcza rodzinny dom. Tak zaczyna się jego kilkuletnia tułaczka – z Rzymu do Jerozolimy, gdzie dostaje się do więzienia, dalej przez Judeę do Aleksandrii, gdzie jest studentem największej w ówczesnym świecie Biblioteki Aleksandryjskiej i z powrotem do Rzymu.
Z jednakowym spokojem i zadziwieniem, które nie raz ratuje go od śmierci, przyjmuje Uri swój los.
W Rzymie towarzyszymy mu aż do jego śmierci za panowania cesarza Tytusa.
Przez karty książki obok fikcyjnych postaci przewijają się Kaligula, Klaudiusz, Neron, filozof Filon oraz…Jezus.
Pomysł powieści przypomniał mi trochę mój ukochany film Zelig, gdzie Woody Alen nieoczekiwanie pojawia się koło Hitlera, Papieża i innych historycznych postaci.
Bo akcja Niewoli tak się układa, że zupełnie “niechcący” Uri znajduje się za każdym razem w centrum wydarzeń antycznego świata.
Po skończeniu książki doceniłam jej cały kunszt. Oprócz drobiazgowych szczegółów życia żydowskiej diaspory, zwyczajów i czasem zupełnie szokujących w swojej brutalności nakazów wiary lub raczej jej interpretacji, jest ona zachwycającą opowieścią o kole życia.
Początkowo opowieść snuje się wolno, przeszło połowa książki to pierwszych parę lat, potem wraz z wiekiem wszystko nabiera przyspieszenia aby pożegnać się z Urim, kiedy sam wychował dwóch synów i dwie córki i  ma już wnuki.
“Uri przebiegł myślami swoje życie i stwierdził, że niezliczoną ilość razy mógł przecież sądzić, że nic gorszego niż to, co się jemu przytrafiło, nikomu przytrafić się nie mogło, a jednak wcale tak nie sądził.
Co sprawiło, że byłem taki cierpliwy? I taki pokorny? Czy spodziewałem się, że będzie mi dane inne życie? Jeśli wytrzymam to, które mam w nagrodę dostanę piękniejsze?…
Starzejąc się, Uri miał wrażenie, że na wszystko w głębi duszy macha ręką. Może tak właśnie Wiekuisty objawia łaskę, ułatwia swemu wyznawcy odejście ze świata, zsyłając na niego przemożną niechęć do życia..”

Powieść ma tyle warstw!
Piękny portret niejednoznacznej postaci, pełnej wahań i nieumiejętności, niedoskonałości, bólu i tęsknoty. Przede wszystkim syna, który kocha ojca nad życie i chce zasłużyć na miłość ojca. Nie wie, że ta miłość jest  i na nic nie musi zasługiwać. Trudna miłość ojca do syna, który nie jest w stanie sprostać oczekiwaniom.

Oprócz warstwy psychologicznej jest obyczajowa – wnikliwe i drobiazgowe odtworzenie atmosfery żydowskich diaspor I w n e. Relacje w rodzinie, zwyczaje i codzienne życie – cały piękny opis pobytu Uriego na pustynnej Judei. Dramatyczna pozycja kobiet – czy to sióstr, czy żon, matek czy kochanek.

Jest też polityka – dzięki Spiró zaglądamy za brudne kulisy (jeśli ktokolwiek ma wątpliwości co do tego jak i przez kogo pisana jest Historia) i splątana z nią nierozerwalnie religia (w dobrym czasie pojawili się nazarejczycy z Pomazańcem, którego spotykamy na chwilę w celi).
Polityka zaprzęga religię, a jeśli istnieje taka potrzeba wręcz ją kreuje  a przez nią wpływa na obyczajowość, zasady i normy.
“My już nie będziemy się wygłupiać – odparł Uri – nadchodzą czasy śmiertelnie poważne, pozbawione humoru, pogody ducha, fantazji…Nadchodzą wojny religijne, nie imperialne.
– W Rzymie również – zauważył Apollos.
– Nie sądzę – odrzekł Uri – Tam Żydów jest garstka, nie liczą się, więc zostawią ich w spokoju, tyle się tam kłębi ważniejszych nacji. Tu jednak będzie strasznie. Aleksandria stanowi przykład, tworzy modę. Tam gdzie żyje znacząca mniejszość żydowska, w Afryce, w Azji, gdziekolwiek, zostanie zgładzona. Nie tak niedbale, powierzchownie, idiotycznie jak tutaj: tam najpierw przygotują Strefę, porządnie ją ogrodzą, zaplanują, celowo i dokładnie, nie tak głupio, spontanicznie jak tu, i dopiero potem zagnają do niej Żydów. Którzy już stamtąd się nie wydostaną.
– ja też tak twierdzę – żachnął się Apollos – To samo twierdzę! Jeśli Żydzi wyrzekną się statusu narodu wybranego, zachowując wszystko inne, nie będzie ich za co mordować!
To się nie uda – powiedział Uri – Każdy cios będzie wzmacniał ich wiarę, że są wybrani. Ojciec bije tylko własnego syna, cudzego syna nie bije. Mój ojciec mnie odtrącił, kiedy się okazało, że kiepsko widzę; ślepota cudzego syna go nie oburzała!”

Myślę sobie o tytule. Dlaczego “NIEWOLA”? Przecież już dziadek Uriego wykupił się z niewoli, Jakub, jego ojciec był wolny, Uri także. Więcej pisać nie mogę bo zdradzę fabułę ale ciekawe byłoby posłuchać czym dźwięczy ten tytuł dla każdego z nas.

Bardzo aktualna książka, nie sądziłam , że tak bardzo.

I na koniec prosty przepis przaśny chleb czyli taki, który jest pieczony bez zakwasu i bez drożdży. Przewijał się przez strony powieści, jako podstawa wyżywienia, bardzo często upragniona. U nas w wersji bezglutenowej, z niepalonej kaszy gryczanej.
Przepis pochodzi z bloga http://www.natchniona.pl/
i jest naszym objawieniem

IMG_6012

50 dag niepalonej kaszy gryczanej
3 łyżeczki soli himalajskiej
750 ml wody – 3 szklanki – dałam więcej wody niż w przepisie bo dodaję ziarna chia i pestki słonecznika i dyni

Kaszę opłukać na sitku, zalać wodą, zostawić na min. 8 godzin. Przemieszać. Kasza napęcznieje bardzo nieznacznie i będzie lekko lepka. Zostawić a kolejne 8 godzin. Wieczorem zmiksować, wymieszać z solą i pestkami, przelać do foremki – u mnie mała foremka aluminiowa o wielkości 12×24 wypełniona prawie po brzegi ale ciasto nie rośnie i nie wypływa.

Rano wstawić do zimnego piekarnika i nastawić na 200 st. W przepisie pieczenia to 50 min. Mnie zajmuje to 1.15

Reklamy