Pierwsze takie święta

Ale jakie?

W niczym świąt nie przypominające a jednak w najgłębszym sensie pełne bożonarodzeniowego znaczenia.
Bo i upał trzydziestostopniowy i czyste niebo nad głową pełne gwiazd tak jasnych, że rzucam cień na biały piasek choć to już czarna noc.
Brak światełek, brak choinek, brak prezentów, brak całego szumu wokół tego co ciche chciałoby pozostać.
Cicha noc, jasna noc…
Narodziny.
Czy z tym się kojarzą? Czy raczej nie są pełne krwi i bólu, który jest też ekstazą, pełne krzyku rozdzierającego piersi? Na krawędzi, na cienkiej linie między walką a poddaniem temu co ma być.
A może są wszystkim tym naraz?
W końcu adwent czyli oczekiwanie przed narodzinami nowego to czas pełen czujności.

Zaufanie
że po krzyku cisza
po bólu wytchnienie
chwilowa ulga
powstanie do nowego
zaufanie
Życiu,
które rodzi się codziennie
w każdej chwili
nowe

25353823_10155751065932279_1712938354798298115_n

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s