Archiwum kategorii: podróże

Co jest ważne na Zanzibarze

Święta i Nowy Rok spędzałam z córką na Zanzibarze. Słońca, słońca, słońca krzyczała każda komórka mojego ciała. Wybór miejsca był drugorzędny – ponieważ zdecydowałam się parę dni przed wylotem, kierowała mną dostępność biletów, jakiegokolwiek miejsca na noclegi i jak najmniejsza różnica czasu.
Poza tym w Tanzanii moja przyjaciółka, wraz z grupą wspaniałych ludzi, buduje szkołę w największym obozie dla uchodźców. Na Zanzibarze była Kate, jedna z nauczycielek, która przez dwa miesiące, wraz z Elą  badała największe przeszkody z którymi przyjdzie się tam zmierzyć. Chciałyśmy się poznać.

22528277_1806250776071426_8155863898270876327_n

Ale o tym w innym poście, jak najszybciej mam nadzieję, bo każdy może przyczynić się do tego wspaniałego projektu.

Wracając jednak do Zanzibaru. Chyba nie jest to kierunek dla ludzi, którzy cenią określone standardy. Raczej cenią te nieokreślone:)
Oczywiście są też luksusowe hotele, odgrodzone wysokimi murami od reszty świata, z prywatnym dostępem do plaż.
My wylądowałyśmy na wschodnim wybrzeżu, w Kaure Sand Beach lodge, małym, 8 pokojowym hoteliku na plaży, prowadzonym rodzinnie. Wszystko bardzo basic. Słabo z prądem, którego dostawy były co chwila przerywane, z internetem i z woda, którą można było upolować raz dziennie. Przy okazji ciekawostka – na 180 l wody, które dziennie potrzebuje Europejczyk aby być uszczęśliwiony, mieszkańcowi Zanzibaru wystarcza 40 l.
Za to, co najważniejsze przyjazna atmosfera i wspaniała plaża.

Już pierwszego dnia okazało się, że obiad warto zamawiać rano, jeśli przyjdziemy bowiem np o 16 dostaniemy go o 19. Do końca nie rozwikłałyśmy tajemnicy takiego stanu rzeczy bo nie do końca chodziło o dostępność produktów. Sądziłyśmy, że potrzebują czasu aby zamówić rybę albo ją złapać. Ależ nie, na śniadaniu było podobnie. Kiedy pojawiałyśmy się ok 9, trwało ok. godziny zanim dostałyśmy: tosta albo jajecznice albo pancake. Pierwszego dnia zamówiłam tosta i dostałam tosta. Po 10 min spytałam czy może jest masełko, po następnych czy może jakiś dżemik. Drugiego dnia wycwaniłam się i poprosiłam o jajecznicę zakładając oczywiście, że przyjdzie z tostem. Nie muszę chyba kończyć historyjki:) Szybko przyzwyczaiłyśmy się do tego beztroskiego rytmu, który generalnie polegał na przemieszczaniu się z jadalni na leżaki.

IMG_0698

Ale nie tylko, o nie! „Zaliczyłyśmy” wszystkie atrakcje Zanzibaru

  • spice tour – o tym jeszcze będzie
  • prison island – żółw, który ma 196 lat, wiele stulatków i szczeniaków w moim wieku

IMG_0771

  • kendwa beach – tam koniecznie! Najcudowniejsza plaża i nieobecność beach boysów co jest wielką zaletą
  • Gaba wśród delfinów na swoje urodziny
  • kolacja w The Rock, też urodzinowa
  • Stone town – tutaj spędziłam pierwszego Sylwestra, grając na telefonie w DOTS. Ważne doświadczenie. Generalnie zanosiłam się już kaszlem, który rozwinął się w zapalenie płuc po 3 dniach podróży do Nowej Zelandii

 

  • lokalny fryzjer z tysiącem warkoczyków, jak łatwo się domyślić nie na mojej głowie
  • cooking class – o tym też będzie bo było zabawnie

Może z tego wpisu nie wynika dokładnie co jest ważne na Zanzibarze ale myśle, że powoli zbliżamy się do celu:)

 

Reklamy

Tam gdzie pieprz rośnie

Spędzam święta. Daleko, pierwszy raz w życiu poza Polską bo choć okazje były, bardzo lubię święta tradycyjne, nawet z pluchą za oknem. Lubię gotować dla najbliższych, ubierać choinkę, słuchać płyt z kolędami, wyciągać półmiski na specjalne okazje i stawiać je na białym obrusie.
Źródłem radości jest też robienie prezentów (wtedy bezkarne:), bo wszak nikt nie może powiedzieć „nie było trzeba”…

W tym roku zamiast tradycji zanurzenie w świat przypraw na Zanzibarze.
Bo choć używamy ich codziennie, rzadko kto wie skąd pochodzą 4 rodzaje pieprzu i co koniecznie musi być składnikiem ryżu pilaw. I czy sól to przyprawa? I czym w ogóle różnią się zioła od przypraw?

z Kate i Gabi. Z Davidem, naszym przewodnikiem, chwilę po tym jak spadła na mnie pokaźna gałąź, raniąc dość mocno i  natychmiast została przyłożona roślina, którą wykorzystuje się do produkcji jodyny. Rana zasklepiła się momentalnie a na niej utworzył się jakby plasterek.

Pewnie ze względu na to, że praktycznie jestem kucharką wciągnął mnie ten temat bardzo ale już przy przyprawie, której używamy na świecie najwięcej, czyli przy pieprzu, jest tyle zdań co osób zajmujących się tym tematem.
Podążę zatem za naszym przewodnikiem na farmie przypraw, z którym spędziłyśmy większą część dnia, zakończoną pysznym posiłkiem.

Wszystkie rodzaje pieprzu – czarny, zielony, biały i czerwony – pochodzą od tej samej rośliny, Piper nigrum. Choć trafniejsza wydawałaby się nazwa zawierająca kolor zielony a nie czarny, bo od niej, w przypadku pieprzu, biorą sie wszystkie pozostałe.
o rodzaju pieprzu stanowi Stadium dojrzałości w którym zbiera się owoce i sposób dalszej obróbki.

IMG_0794

Z wczesnego zbioru, niedojrzałych jeszcze owoców, które mają kolor zielony, powstanie pieprz zielony i czarnny.
pieprz zielony najczęściej jest zanurzony w konserwującej marynacie, po to aby zachować jego kolor i łagodniejszy aromat. Ma około 1/3 mocy pieprzy czarnego
Pieprz czarny powstaje poprzez wysuszenie niedojrzałych owoców, które zmieniają wtedy kolor.

Jeśli pozostawimy owoce do osiągnięcia pełnej dojrzałość na pnączu, nabiorą czerwonego koloru. Część z nich, zbierana ręcznie, jest pieprzem czerwonym.
Większość jest wysuszona, nabierając czarnego koloru i moczona w wodzie . Po tym procesie, owoce obiera się ze skórki, pod którą ukazuje się białe ziarno. To pieprz biały, najczęściej wykorzystywany w kuchni azjatyckiej.

Najlepszy pieprz pochodzi podobno z Indii, z wybrzeża Malabar. Już sama nazwa smakuje obiecująco. Około 10 % tego pieprzu – najdorodniejsze owoce, znane są jako Tellicherry i są podobno arystokracją tej przyprawy.
Nie wiem, dotąd rozróżniałam tylko dobry, świezo zmielony i stary, wywietrzały.
Teraz będzie okazja do ćwiczenia uważności i na tym polu:)

Szczypta pieprzu, (podobnie jak parę kropel cytryny – do wszystkiego!) uratuje każdą, byleby nie spaloną do cna, potrawę.
Szczypta pieprzu dobra jest też w życiu:)
Zawsze mam to w kuchni i Wam radzę.